sobota, 3 grudnia 2011

hello, december!

aż 13 dni przerwy. przepraszam, ale mam niezły mętlik w głowie. ostatnio są takie dni w moim życiu, że wychodzę z domu o szóstej trzydzieści, a wracam po dziewiętnastej - na przykład zeszła środa. po powrocie do domu padam z nóg, nie mam siły na nic, ledwo zabieram się za lekcje, kiedy muszę jeszcze wkuć na trzy sprawdziany i pięć kartkówek. dziś również zakręcony dzień, ale tym razem pozytywnie zakręcony. po powrocie do domu wzięłam się za naukę, bo jutro rano standardowo idę do Kościoła, w południe na chwilę na urodziny dwuletniego szkraba, a zaraz po tym jadę do galerii kupić mikołajkowy prezent dla koleżanki oraz do kina na Listy do M. był ktoś, polecacie? :)


czym by była moja notka bez jakiegoś zdjęcia?! także wklejam jakieś dzisiejsze, zaszumione dwa zdjęcia.


 nie wierzę, że mamy już... GRUDZIEŃ!
już niedługo będę Wam życzyć Wesołych Świąt :)

8 komentarzy:

  1. A wczoraj się zastanawiałam co nic nie piszesz:p
    ja też mam ostatnio zakręcone dni.

    OdpowiedzUsuń
  2. ja też nie wierzę, że już grudzień. nic o tym nie przypomina. no może oprócz tych wszystkich świątecznych ozdób budynków i artykułów świątecznych w sklepach.
    też jak wracam do domu to zwykle nie mam na nic więcej już siły :<

    OdpowiedzUsuń
  3. jej uwielbiam takie zegarki

    OdpowiedzUsuń
  4. Też mam ostatnio takie dni..
    Powoli nie wyrabiam :)
    Nie mogę już doczekać się tegorocznych świąt!

    OdpowiedzUsuń
  5. ciesze się, że grudzień bo ten miesiąc jest piękny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. niedlugo odpoczniesz kochana:*

    OdpowiedzUsuń